Ze względu na dziwne właściwości google readera w ostatnich godzinach zrobiło się niezłe zamieszanie z postami w RSSie. Zmieniłem adres bloga i naiwnie pomyślałem, że jeżeli podmienię w feedburnerze adres do starego feeda, to google reader zupdate’uje po prostu treść. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że google reader nie kasuje z cache’a żadnych postów. Dodatkowo nic go nie obchodzą daty, które są ustawione w RSSie, posty układa tak jak mu się podoba, a nie tak jak mu mówi atrybut ‘published’ w XMLu. Z tego powodu jakieś stare posty sprzed 3 lat pojawiły się na samej górze w czytniku. Pech sprawił, że wśród kilkudziesięciu postów na drugim miejscu był post sprzed 3 lat, w którym pisałem o rzuceniu pracy i studiów. Pragnę wyjaśnić, że jest to już daleka przeszłość i moje obecne studia i praca mają się niezwykle dobrze. Przepraszam za zamieszanie, od teraz będę miał na uwadze, że cache google readera jest nieugięty i choćbyście nawet bardzo chcieli, to nie uda się usunąć postów, które się w nim znajdują.
Jeżeli ktoś natrafi na ten problem, to od razu mogę podrzucić rozwiązanie. W googlu można znaleźć w ciągu kilku sekund przynajmniej kilkanaście tematów na forach i postów dotyczących tego problemu. W supporcie googla w jednym z tematów tego typu odpowiada nawet pracownik googla, który twierdzi, że jeżeli post już dodał się do cache’u, to “niezwykle trudno go stamtąd usunąć”. Prawdopodobnie jestem za cienki w łokciach, żeby się wypowiadać negatywnie o inżynierach googla, ale trochę mnie dziwi fakt, że bez problemu można w google web developer tools usunąć cache całej strony, która ma kilkadziesiąt tysięcy zaindeksowanych plików, ale nie można co jakiś czas odświeżyć cache’a RSSów. Przechodząc do samego rozwiązania. Posty nie mogą zostać usunięte, ale za to można zmienić ich treść. Dlatego jeżeli zachowane zostanie id posta, to google weźmie to za update. W ten sposób można podmienić zawartość niechcianych postów na coś w stylu “treść usunięta”. Życzę powodzenia w nierównej walce z cache’em googla!